07.08.08

Monarchia, „monarchofaszyzm” i „bazylianie”

Opublikowany w Polityka @ 7:23 pm - autor: sarmackimonarchista

Przez Sarmację, a także – może nawet przede wszystkim? – przez Wandystan przetoczyła się dyskusja na temat v-monarchii, „monarchofaszyzmu”, a także „bazylian”. To ciekawa i bardzo pouczająca dyskusja, zwłaszcza, jeśli czyta się media wandejskie, posługujące się specyficznym żargonem.

Oto na przykład „monarchofaszyzm”. Nazwa – kompletny absurd, bo logicznie rozumując miałaby zastosowanie np. we Włoszech, gdyby Mussolini zechciał osobiście zostać królem. Ale dla Wandejczyków jest słowem–wytrychem, niesłychanie pojemnym określeniem, w sposób wyraziście pejoratywny określającym ustrój wirtualnych monarchii.

Zabawne, gdy słowo–wytrych usiłuje się traktować ze śmiertelną powagą, wywodząc jakieś teorie na temat „sarmackiego monarchofaszyzmu” lub wykazując jak ów „monarchofaszyzm” się umacnia lub odwrotnie – gnije. A szczególnie zabawne, gdy słowo „monarchofaszyzm” używane jest przez byłego, czołowego monarchistę! Który nie dlatego został Wandejczykiem, bo przejrzał na oczy i zmienił poglądy z monarchistycznych na rewolucyjno–republikańskie, ale dlatego, że obraził się na monarchę za czasowe pozbawienie tytułu…

Z kolei spór o „bazylian” jest dla Wandejczyków kluczowy, bo „bazylianie” byli głównymi Wandystanu wrogami. Ciekawe, że Wandejczycy zupełnie nie rozumieją, że dla wielu – bardzo wielu! – Sarmatów Wandystan był organizmem rozsadzającym i niszczącym Sarmację. A może nie chcą tego rozumieć? „Bazylianie” byli oczywiście radykałami, ale ich poglądy – może w bardziej umiarkowanej wersji – podzielało wielu. Tak czy inaczej rozważania, na ile „bazylianizm” różnił się od „monarchofaszyzmu” są po prostu absurdalne. Podobnie z debatą o „KON”–ie. Dla Wandejczyków KON to jakiś WRON; jak z nimi debatować na poważnie, gdy są zasklepieni w swej (zrozumiałej skądinąd) niechęci, by nie rzec – wrogości?

Mówiąc krótko: Sarmacja przeżywa okresy wzlotów i upadków. Potrzebna jest jej rzeczowa dyskusja nad rolą Księcia, rolą arystokracji i szlachty, systemem politycznym i prawnym, sposobami na pobudzenie aktywności mieszkańców, promocją i tak dalej. Ale taka dyskusja musi się obywać bez słów–wytrychów. I bez niepotrzebnej „troski” ze strony ludzi, którzy na Sarmację się obrazili, a teraz znajdują przyjemność w rozważaniach, jak tu jej „dokopać”. Choć rzecz jasna nie chcę, by bracia Wandejczycy uważali, że uważam ich wkład w dyskusję o Sarmacji za niepotrzebny – nie, słowa szczerej krytyki przydadzą się każdemu.

 

diuk Piotr Kościński

5 komentarzy »

  1. Ojebejbe powiedział/a,

    Diuku, jakiś czas temu przez Księstwo przeszła fala dyskusji nt. ‘lewicy’ i ‘prawicy’ w państwach wirtualnych. Z tego co pamiętam, to zgodziliśmy się, że nie można używać tu podziału przeniesionego z reala (nawet biorąc pod uwagę to, że w Polsce skażonej PRLem pewne poglądy lewicy są prawicowe, a prawicy lewicowe). Dlatego bardzo ciężko jest porówynwać wirtualny monarchizm, czy wirtualny faszyzm z realnymi odpowiednikami (tylko z nazwy!) tych poglądów. Otwarte więc pozostaje określenie czym jest monarchofaszyzm. Poza tym w Wandei zostało przedstawionych co najmniej 5 definicji ‘monarchofaszyzmu’.

    Pojęcia ‘monarchofaszyzm’ i ‘bazylianizm’ to określenia pewnych działań, sposobu zachowań, określania poglądów. Pisze diuk, że rozważania na ten temat są absurdalne. Skoro istnieje wirtualna polityka, to istnieć musi wirtualna politologia. Rozważania na te tematy, to rozważania politologiczne, które z zaciekawieniem czyta znaczna ilość osób, a prowadzona polemika pozostaje na bardzo wysokim (merytorycznym przede wszystkim) poziomie. Nie wydaje mi się, żeby to był absurd.

  2. sarmackimonarchista powiedział/a,

    Monarchofaszyzm to moim zdaniem szczególnie niedobre określenie. Z założenia negatywne i na dokładkę nijak nie odnoszące się do v-rzeczywistości. Można wymyślać nazwy, można określić jakiś v-system polityczny wymyślonym słowem “brldum”, ale czy ma to sens?
    Politologia wandejska przypomina mi politologię PRL-u, którą znam, bo studiowałem na przełomie lat 70. i 80. XX w. Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Z pozoru rozważania politologii PRL wyyglądały niesłychanie poważnie, ale…
    …Czy poziom dyskusji jest bardzo wysoki? No, wysoki z odcieniem wandejskim, czyli skrajnie specyficzny. Tak jak wysoki i merytoryczny był poziom dyskusji politologicznej w PRL ;-) ))

  3. RCA powiedział/a,

    Ojek, nie widzisz, że Kościński nawet nie czytał tego co się w debacie w MW pojawia?

    Szkoda.

  4. sarmackimonarchista powiedział/a,

    Robercie, czy naprawdę sądzisz, że ja czytam wyłącznie swoje teksty?…
    Jesteś w mylnym błędzie, jak to mawiają niektórzy…
    ;-) ))

  5. RCA powiedział/a,

    Tak dokładnie myślę. Czytasz jedynie to co sam napiszesz. I nie, nie jestem w błędzie. Dwa Twoje teksty z rzędu to dokładnie potwierdzają.


Dodaj komentarz